'Prawdziwe życie' tylko bez telefonu komórkowego

Joanna Sosnowska 2013-08-27
  • Plac świętego Piotra w 2005 i 2013 roku. Wskaż 3 różnice Fot. AP

Z pewnością kojarzycie powyższe zdjęcie. To z 2005 roku przedstawia tłum zgromadzony na Placu św. Piotra podczas pogrzebu Jana Pawła II. To z 2013 roku zostało zrobione podczas pierwszego publicznego przemówienia papieża Franciszka. To samo miejsce, 8 lat różnicy. W tym czasie ludzie zaczęli zachowywać się inaczej - ale czy gorzej?

W sieci od kilku dni bardzo popularny jest krótki film o dziewczynie która pewnego dnia zapomniała smartfona. Obserwujemy, jak wyglądają jej kontakty z innymi ludźmi, którzy nie podnoszą głowy znad swojego urządzenia. „Prawdziwe” i „przygnębiające” - takie są najczęstsze komentarze. A ja mówię: częściowo prawdziwe, trochę przygnębiające, ale przede wszystkim niezwykle przekoloryzowane i przesadzone.

Jeśli jeszcze nie widzieliście, to najpierw obejrzycie film „I forgot my phone”. Został on opublikowany na YouTube 23 sierpnia a dziś (01.09) ma już ponad 16 milionów odsłon.

Bohaterka filmu pokazana jest w kilku miejscach w ciągu dnia:

- na spotkaniu z przyjaciółmi, którzy wolą wgapiać się w ekrany smartfonów niż słuchać opowieści dziewczyny

- na kręgielni, kiedy nie ma z kim „przybić piątki”, bo wszyscy znów pochłonięci są smartfonami

- na koncercie, kiedy ludzie zamiast się bawić robią zdjęcia i nagrywają filmy.

Znacie to?

Pokolenie pochylonych głów

Dlaczego miałbyś się obawiać apokalipsy zombie, skoro sam jesteś już zombie?

+ zobacz powiększenie

Dlaczego miałbyś się obawiać apokalipsy zombie, skoro sam jesteś już zombie?

Film faktycznie budzi refleksje. Widzimy na nim ludzi-zombie, świat jest zdehumanizowany, relacje międzyludzkie zastąpione są relacjami człowiek - smartfon. Krótkie, bo zaledwie dwuminutowe nagranie wywołuje wrażenie, że kiedyś było lepiej, a dziś bohaterka filmu otoczona jest przez bezdusznych ludzi a nie przez przyjaciół.

Smartfony zabijają komunikację, odwracają naszą uwagę od tego co realne i naprawdę ważne. Sprawiają, że nie żyjemy pełnią życia, a stajemy się dokumentalistami, którzy zamiast korzystać z chwili starają się złapać jak najlepszy kadr do zdjęcia. Smartfony sprawiają też, że posiłek nie jest już radością samą w sobie, ale pretekstem do strzelenia fotki typu #foodporn na Instagrama.

Film prowokuje też do sformułowania tezy, że "w dawnych, dobrych czasach" było lepiej. Nikt nie poświęcał uwagi bez reszty przedmiotom martwym, kwitły rozmowy i spotkania towarzyskie, a znajomości miały głębię.

Ale czy na pewno?

Smartfony na koncercie Depeche Mode w Warszawie

+ zobacz powiększenie

Fot. Joanna Sosnowska

Zdjęcie powyżej zrobiłam na tegorocznym koncercie Depeche Mode. Jakości jest bardzo marnej, bo robione smartfonem. A co przedstawia? Uniesione w górę smartfony. Zjawisko było tak powszechne, że w pewnym momencie stadion był rozświetlony ekranami. Przyznaję, trochę zdziwił mnie widok pana, który nagrywał cały koncert 10" tabletem. Przetańczył prawie dwie godziny więc obawiam się, że jakość filmu nie będzie dobra. Ale czy przez to, że nagrywał występ bawił się gorzej? Nic na to nie wskazywało.

Telefony komórkowe są z nami na tyle długo, że zdążyły zmienić nasze przyzwyczajenia. Serwis Business Insider przeprowadził kiedyś ankietę sprawdzającą, jak postrzegane są różne zachowania związane ze smartfonami przez osoby młode (19-29) i starsze. Ta pierwsza grupa uważa np., że odebranie telefonu podczas kolacji ze znajomym jest absolutnie akceptowalne. A przecież takie zachowanie jeszcze kilka lat temu uważane było za niedopuszczalne.

Gdy upada stary porządek zawsze podnoszą się głosy sprzeciwu i lament - tak było gdy upowszechniało się pismo, radio czy film. Wszystkie miały być przyczynić się do końca pamięci czy czytania książek, a okazały się czynnikiem który przyczyniał się do powstania nowej jakości. Nie "lepszej" albo "gorszej" jakości. Kiedyś nie było lepiej, tylko inaczej.

Wiadomo, że technologia ma na nas duży wpływ. "Prawdziwe życie" nie odbywa się bez telefonu, tylko z nim. To za jego pośrednictwem robimy zdjęcia, słuchamy muzyki, sprawdzamy jak dojechać w dane miejsce czy informujemy znajomych o własnych przeżyciach. Teraz korzystamy ze smartfonów, a za 5 lat być może będziemy korzystać z inteligentnych okularów, soczewek albo innych narzędzi.

No właśnie - narzędzi. Psycholog Izabela Dziugieł z Przystani Psychologicznej mówiła mi kiedyś:

Patrząc na dynamikę zmian, choćby w przeciągu ostatnich 10 lat, śmiało można powiedzieć, że będziemy się otaczać coraz większą ilością "gadżetów", które będą wyręczały nas w coraz większej ilości czynnościach. Ale warto pamiętać, że to tylko narzędzia, to co z nimi robimy, i jak z nich korzystamy pozostaje w naszej gestii. Oczywiście wraz z pojawieniem się nowych technologii pojawiają się też zaburzenia powodowane nadużywaniem lub nieadekwatnym używaniem tychże gadżetów, czy internetu. Technologia nie jest sama w sobie ani zła, ani dobra. Po prostu jest. A to my decydujemy jak bardzo ułatwiać może nam życie, albo je w konsekwencji utrudniać.

A teraz zastanówmy się, co tak naprawdę pokazuje krótkometrażowy film "I forgot my phone". Widzimy na nim dziewczynę, która odstaje od grupy. Gdy znajomi pokazują sobie na smartfonach ciekawe albo zabawne treści, ona nie może uczestniczyć w zabawie. To ona nie może brać udziału w aktywnościach znajomych i jest poza nawiasem. I to wcale nie znaczy, że jej życie nagle stało się lepsze albo "prawdziwsze".

Przyzwyczailiśmy się do widoku ludzi gapiących się w miejscach publicznych na małe prostokątne pudełeczka trzymane w dłoniach. Głupie? Być może, ale normalne. Komórki, zwłaszcza smartfony, jak mało który produkt zmieniły nasze codzienne zachowania. Przyjęliśmy to jako nową normę. Teraz to osoba, która zapomina telefonu jest naruszeniem normalnego porządku rzeczy.

Idę o zakład, że bohaterka filmu następnym razem będzie pamiętać o zabraniu ze sobą telefonu.

Podziel się: Facebook

Komentarze (81)

  • jembezmamy

    Oceniono 618 razy -2

    Ten film przedstawia jakiś fikcyjny problem. Ja nigdy nie spotkałem się z takim, nazwijmy to: konfliktem interesów.

    Moi znajomi często mają przy sobie smartfony, laptopy, książki, gazety. W mieście zdarza się też, że w zasięgu wzroku jest telewizor. I jakoś nikt z nich nie ma problemu z odłożeniem tych "rozpraszaczy" i skoncentrowaniem się na rozmowie, zabawie, grze, w sumie jakiejkolwiek wspólnej czynności.

    Z drugiej strony znam takich, co przy jedzeniu zawsze czytają książkę i z nimi nie pogadasz. Ale to zdecydowana mniejszość.

    Smartfony nie są w ogóle tu niczemu winne.

  • jm131

    Oceniono 471 razy 423

    A tak w ogóle może ktoś mi wytłumaczyć co się robi cały czas na telefonie? Bo nie rozumiem co tam ciągle sprawdzać.

    No chyba, że chodzi o meldowanie się typu "na poniatówce z X #swag". Trzeba się pokazać hipsterzy, nie?

    PS mam 20 lat.

  • ojciecpio

    Oceniono 385 razy 269

    Normalne to to może jest dla jakiegoś hipstera a nie dla inteligentnej osoby, która od kontaktów międzyludzkich oczekuje czegoś więcej - np. rozmowy o medycynie, wojnie w Syrii czy prawach człowieka w Chinach. Cały problem polega na tym, że takie uzależnienie od gadżetów wpisuje się pięknie w przemianę społeczeństwa w bezmyślnych wykonawców poleceń, którzy mają pracować, płacić podatki i nie zadawać pytań. Pozdrawiam

  • sandiii

    Oceniono 227 razy 207

    rozmowa przerywana dzwonkiem telefonu - dla niektórych to normalne.
    "meldowanie" się na fejsie z każdego miejsca (łącznie z kiblem) - dla niektórych to normalne.
    bez telefonu nie znajdzie taksówki, nie trafi na umówione miejsce - dla niektórych to normalne.
    na urlopie tylko tam gdzie jest zasięg - dla niektórych to normalne.
    Umówienie spotkania: jakoś wieczorem, gdzieś centrum, zdzwonimy się ...

  • potwory.i.spolka

    Oceniono 110 razy 100

    "będą wyręczały nas w coraz większej ilości czynnościach".

    Czytając niektóre artykuły myślę, że przydałby się gadżet dokonujący sprawdzenia stylistyki i gramatyki. Sama ortografia to za mało.

  • naprawdetrzezwy

    Oceniono 133 razy 93

    Joasiu! Ten film to taki żarcik wzięty z obserwacji młodego pokolenia.
    A żartów się nie komentuje, tylko albo z nich śmieje albo nie...

    (mniej więcej w połowie lat 70. ub. wieku w Playboy'u opublikowano obrazek pokazujący dziecko siedzące smutno wśród stery zabawek, skomentowane przez rodziców stojących w drzwiach pokoju: - Biedak, nie ma się czym bawić, bo rozładowały mu się wszystkie baterie. Wtedy śĶČno się z baterii, teraz z przywiązania (albo uzależnienia) od dostępu do internetu)

    Raz jeszcze: to taki żart...

  • rafalpitera

    Oceniono 81 razy 75

    Własnie przestałem uważać, że jestem uzależniony od komórki. Co prawda bawię się nią w domu, w autobusie, czasem w pracy, ale generalnie nie doprowadzam do takich sytuacji jak na zdjęciu. Nie muszę mieć każdego spotkania ze znajomymi udokumentowanego zdjęciem na facebooku, nie nagrywam koncertów, co najwyżej zrobię sobie na pamiątkę zdjęcie, nie odbieram telefonu jak jestem ze znajomymi, czasem tylko przeczytam esemesa.
    Tak mnie własnie tknęło, że u nas nie ma tego w takiej skali z jednej przyczyny - wifi nie jest tak ogólnodostępne, a pakiety internetowe drogie i małe i nie każdy może sobie pozwolić na siedzenie online non-stop.

  • gazetowicz007

    Oceniono 135 razy 33

    Lemingi 2.0

    I smieszno i straszno

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX