8 rzeczy za które kochamy i nienawidzimy Facebooka

Joanna Sosnowska

2012-02-04

4 lutego 2004 roku na Uniwersytecie Harvarda ruszył niewielki, studencki projekt o nazwie TheFacebook. Od momentu tego minęło więc 8 lat. W tym czasie Facebook przeszedł długą drogę od akademickiego pokoju do złożenia papierów na giełdę i astronomicznej wyceny serwisu. To długa droga, podczas której mieliśmy okazję nie raz wybuchnąć do niego nieskończoną miłością lub równie wielką nienawiścią.

Fot. R. Kędzierski


+ zobacz powiększenie

1. Pycha//Wszechmoc

Facebook jest najpopularniejszym serwisem na świecie. Liczy sobie aż 845 milionów użytkowników. Oznacza to, że w wielu obszarach może wychodzić z pozycji siły i narzucać nam rozwiązania, które wywołują gorący sprzeciw. Było tak choćby w przypadku zakazu eksportu danych z Facebooka do ekosystemu Google, kiedy to największy serwis społecznościowy świata usunął Gmaila z listy usług z których można zaimportować listy kontaktów. Serwis Marka Zuckerberga twardo stał na swoim stanowisku i nie odpuścił ani na jotę. W konsekwencji użytkownicy Google+ nie mogą "przenieść" siatki swoich kontaktów z Facebooka do serwisu Google.

Inny przykład? Facebook stopniowo wprowadza tzw. Timeline, czyli nowe profile. Problem w tym, że budzą one wątpliwości aż 50% użytkowników serwisu, ale wszyscy prędzej czy później będą musieli "polubić" Timeline. To pycha czy wszechmoc? Oba - duży może więcej. I dobrego i złego.

2. Chciwość// Wiedza

Fot. R. Kędzierski

+ zobacz powiększenie

Facebook wie o nas wszystko. A przez wszystko mam na myśli naprawdę Wszystko. Wie jak się nazywasz, co lubisz, co czytasz, co lubisz, kim są twoi znajomi. Wie także, na co "paczysz" po opuszczeniu granic serwisu. Co ciekawe - informacji tych nie wykrada nam podstępem, lecz otrzymuje od nas w prezencie. Nic dziwnego - największym kapitałem portali zrzeszających społeczności są dane użytkowników; czyli im więcej o nas wie, tym lepiej może nas traktować (na przykład podpowiadać znajomych). A z drugiej strony - im więcej o nas wie, tym więcej może nam wyświetlać lepiej spersonalizowanych reklam. Czyli więcej na nich zarabiać.

3. Nieczystość // Łączenie

Fot. R. Kędzierski

+ zobacz powiększenie

Facebook staje się głównym czynnikiem wpływającym na rozpad małżeństw. Coraz częściej jest także wykorzystywany jako źródło dowodów w sprawach rozwodowych - grzmi The Daily Mail. Zły, zły Facebook!

Oczywiście jest też dobry Facebook; to dzięki niemu poznajemy ludzi, do których w inny sposób nie mielibyśmy dostępu. Mogą to być znajomości czysto wirtualne, lub takie które z czasem przeradzają się w faktyczne. Poznaliście na Facebooku nowych znajomych? A może z którymś z nich przeżyliście mniej lub bardziej niezobowiązujący flirt?

No właśnie.

4. Zazdrość // Innowacyjność

Fot. R. Kędzierski

+ zobacz powiększenie

Facebook może być największym serwisem społecznościowym na świecie, ale nie zawsze do niego należy palma pierwszeństwa przy wprowadzaniu ciekawych lub użytecznych funkcji. Subskrypcje zaczerpnięte zostały z Twittera; rozmowy wideo z Google+. Przykłady można mnożyć. Zazdrość o funkcje konkurencyjnych serwisów jest normalna, a wprowadzanie podobnych rozwiązań u siebie powszechne. Tym bardziej, jeśli w efekcie skopiowane rozwiązanie konkurencji doprowadzone jest do perfekcji.

5. Nieumiarkowanie // Rentowność

 Fot. R. Kędzierski

+ zobacz powiększenie

Reklamy na Facebooku pączkują. Trzeba przyznać, że są jednymi z mniej inwazyjnych w całym internecie, ale jest ich coraz więcej, przebranych w coraz to niewinniejsze szatki. Oświadczenie, że "Twój znajomy lubi Starbucks" jest znacznie bardziej zachęcające do kliknięcia, niż "Starbucks jest najlepszą siecią kawiarni". Forma inna, ale przesłanie takie samo - "zapamiętaj mnie". Teraz pojawiają się doniesienia, że reklam ma być jeszcze więcej i że trafić mają także do strumienia wiadomości. Zły, zły Facebook.

Ten zły, zły Facebook właśnie na reklamach osiągnął w ubiegłym roku ponad 3 miliardy dolarów. Oznacza to, że biznes jest rentowny, a część pieniędzy może być przeznaczonych na nowe funkcje i poprawki serwisu.

6. Gniew // Rozmowa

Fot. R. Kędzierski

+ zobacz powiększenie

Facebook to cała plątanina relacji. Oprócz połączeń użytkownik-użytkownik mamy także platformę użytkownik-marka. I właśnie ta ostatnia przestrzeń zbyt często jest miejscem wyładowywania gniewu. Cóż, najczęściej gniew ten jest usprawiedliwiony. Pytania w rodzaju "Czym zaskoczył Cię ostatnio Orange?" lub nawet tak niewinne jak "Jaką nazwę powinien mieć nowy smartfon HTC?" mogą dać upust prawdziwej fali niezadowolenia. To problem dla osób, które prowadzą fanpejdże marek; dla nas konsumentów to pole do dyskusji i głośnego przedstawienia swoich racji. Tym bardziej, że na publicznej Tablicy nie sposób głośnego klienta zignorować. Trzeba podjąć rozmowę.

7. Lenistwo // Odpoczynek

Fot. R. Kędzierski

+ zobacz powiększenie

Korzystasz z Facebooka w pracy? A może otrzymałeś zakaz odwiedzania serwisu Zuckerberga od poniedziałku do piątku w godzinach od 9 do 17? Sytuacja taka ma miejsce w 53% firm, ponieważ okazuje się, że wolimy "siedzieć na fejsie", niż ciężko pracować. A wtedy - wiadomo, produktywność spada, a wraz z nią dochody pracodawcy. Specjaliści twierdzą, że "jeden niezmotywowany pracownik to dla firmy nawet 29 tys. zł straty rocznie". Na szczęście są też kontrbadania które wykazują, że "siedzenie na fejsie" może zwiększać produktywność. Badań nie trzeba do udowodnienia, że w ciągu dnia każdemu chwila odpoczynku się należy. A że lubimy odpoczywać "na fejsie". Cóż...

8. Przezroczystość

Fot. R. Kędzierski

+ zobacz powiększenie

Największym osiągnięciem diabła było przekonanie ludzi, że nie istnieje.

Tak właśnie trochę jest dziś z Facebookiem. Serwis znajduje się dziś wszędzie - dostępny zawsze pod ręką, zawsze dzieli mnie od niego maksymalnie 1 ruch. Jest pod adresem Facebook.com, jest w moim telefonie, na stronach Technologii, na ustach polityków, a w skrajnych przypadkach nawet w lodówce.

Z jednej strony to dobrze, bo możemy poruszać się w dobrze znanym środowisku. Z drugiej - czy Facebook ma jeszcze jakieś granice?

Zobacz więcej na temat:

serwisy społecznościowe | internet | polecamy | facebook
Udostępnij link: Facebook

Komentarze (43)

  • majonez1888 | 3 miesiące temu

    Wyśmienity tekst i szczególnie zdjęcia, nadają klimat... coraz ciekawiej czyta się ten dział

  • r.strzal | 3 miesiące temu

    Zadne z wymienionych. Dla mnie Facebook to narzedzie komunikacji- mieszkam w USA od 8 lat w miasteczku studenckim i rzadko sie zdarza zeby ktos tu nie mial FB. Dla mnie to nie zaden lans- zastepuje mi email i SMS a gdy zna sie wiecej niz 500 osob (koledzy z 3 kierunkow, klienci, tubylcy) to warto miec taki system zarzadzania kontaktami. Gdy potrzebuje kogos znalezc- np pozyczylem bramkarzowi w klubie kurtke, najpewniej znajde go na FB. Chcialem pogratulowac aktorom udanego spektaklu- Facebook. Burmistrz zaprasza na konferencje poprzez FB, galerie3, przedstawienia, wieczory specjalne, wszystko na Facebooku. Wlasnie sprawdzilem, ze mam 988 znajomych i rzadko zdarza sie zebym dodal osoby ktorych nie znam, mam ich max 50.

  • mniklasp | 3 miesiące temu

    @r.strzal
    to prawda studenci i uczniowie w USA prawie wszyscy maja fejsbok ale ja tez sie doskonale komunikuje majac black berry i e-mail , bez fejsboka, ludzie jednak chca sie komunikowac o niczym naraz z 100 osobami lub wiecej.To komunikowanie polega na tym ze mowia ze ida na kawe, lub kupili rower.lub lubia Ushera. Ja nie ma biznesu z tyloma osobami naraz i nie mam potrzeby pisania wszem i wobec ze lubie Meryl Streep. Co za tym sie kryje to poglebienie alienacji , wirtualnosc ktora zastepuje rzeczywistosc a rzeczywistosc wpedza tych ludzi w depresje bo nie jest taka super, za tym ida oczywiscie drugi, lepiej byc na haju, rozchwianie jazni, Portale spolecznosciowe beda zabronione za 10, najwyzej 15 lat, i najlepszym zawodem bedzie psychiatra i psycholog .hiobowe wiesci?

  • r.strzal | 3 miesiące temu

    @mniklasp Kazdy ocenia po sobie. Ja jestem adwokatem i wiekszosc moich rozsianych po Stanach kolegow ze studiow ma Facebooka do dzis. Telefony sie gubi, numery sie zmienia, mi to narzedzie pasuje, choc nie mowie, ze jest dla kazdego. Bywalo juz, ze stracilem w raz z telefonem kontakt z wieloma znajomymi. To od nas zalezy do jakiego stopnia byc na FB widocznym, jak aktywnym i co pokazac. Dla mnie to na pewno nie informowanie o tym co w danej chwili robie, ani zdjecia z wakacji. Zreszta, jeszcze na studiach odstrzegano nas, zeby zwracac uwage co wrzucamy na FB, kiedy badal nas Bar Florydzki, czyli organizacja dopuszczajaca dla zawodu. Pracuje dla lokalnej fundacji i bycie widocZnym i docieranie do duzych grup tubylcow to moja praca, a FB i tak zwykle ograniczam do rekomendowania artykulow i kontaktu z ludzmi ktorych i tak spotkam danego dnia w kinie, klubie, czy kawiarni. Ale faktycznie, z Facebooka trzeba umiec korzystac podobnie jak z kazdego innego narzedzia

Najnowsze wiadomości